Fronty nad Polską

Lato w pełni, nad Polską mieszają się różne fronty. Oprócz atmosferycznego mamy m.in.: polityczno-awanturniczy, historyczno-patriotyczny oraz sportowo-ksenofobiczny. Istna mieszanka wybuchowa.

Wiadomo, że piłka nożna i polityka oraz II wojna światowa to w naszym kraju związane ze sobą dziedziny życia. Podlane starym antysemityzmem i nową antyniemieckością.

Zacznijmy od piłkarzy. Letnia kanikuła nie jest czasem wypoczynku dla polskich kopaczy, w przeciwieństwie do włoskich, hiszpańskich czy niemieckich. Ci ze swoimi pięknymi WaG-ami (wives and girls) zalegają na plażach w cieniu palm, podczas gdy nasi prażą się na boiskach.

Nasze najlepsze drużyny piłkarskie, z Legią Warszawa na czele, muszą bowiem w tym czasie ubiegać się o członkostwo w klubie najlepszych drużyn i walczą w eliminacjach do LM i LE z trzeciorzędnymi drużynami europejskimi. Zwykle polegają po heroicznej walce z Kazachami, Azerami i wikingami.

Wakacje nie są też czasem wytchnienia dla kibiców, a kibiców-patriotów Legii szczególnie. Wprawdzie niewielu z nich pojechało w ślad za swoim ukochanym klubem do Astany, żeby pokazać swoją siłę i witalność na kazachskich stepach, ale już w Warszawie w rewanżu…

Na trybunie zwanej żyletą wystawili ogromny plakat przypominający, kto był napastnikiem, a kto ofiarą w powstaniu warszawskim 1944 roku (niemiecki żołnierz mierzący w głowę polskiego chłopca). Tak się złożyło, że Niemcy akurat w tym meczu nie grali, a Kazachowie oczywiście tego przekazu nie wzięli do siebie i szybko wyleczyli Legię (i jej kibiców) z aspiracji do najlepszych drużyn kontynentu. Bo to był mecz piłkarski, a nie happening historyczny.

Mało tego – warszawskiej drużynie grożą kary finansowe, z możliwością zamknięcia stadionu włącznie, ponieważ UEFA zabrania manifestacji politycznych na stadionach.

Opinie o samym „evencie” są różne. W Polsce część opinii publicznej pochwala takie „przypomnienie”, szczególnie teraz, gdy prezes Kaczyński i niektórzy członkowie rządu odgrzewają sprawę odszkodowań wojennych. Część uważa, że sama forma, a także czas i miejsce była nie na miejscu.

Polityka, ksenofobia, a może uprzedzenia rasowe były też „oprawą” mało znaczącego meczu towarzyskiego pomiędzy piłkarzami Izraela a Ciechanowa. Izraelska II-ligowa drużyna Hapoel Petah Tikva przebywała na obozie treningowym w hotelu nad Wkrą w okolicy Sochocina. Tam też na boisko przyhotelowe zaproszono drużynę MKS Ciechanów. Sparing, jak to sparing, szczególnie letnią porą… Ani widowiskowy, ani emocjonujący (goście, czyli ciechanowianie, przegrali 0:2).

Atoli kiedy piłkarze z Izraela wraz z trenerami i obsługą schodzili już z boiska, z okolicznych lasów wypadli dzicy, niektórzy przybrani w barwy wojenne jednego z klubów warszawskich, dobiegli do hotelu i… zaatakowali. Poturbowali dwóch członków drużyny, ale kiedy piłkarze z Bliskiego Wschodu otrząsnęli się i ruszyli na nich ławą, wzięli nogi za pas.

Zajście nagrane przez kamerę hotelową wywołało szok polskiej i izraelskiej opinii publicznej, a także niemiły zgrzyt w stosunkach dwustronnych. (Wciąż na tych stosunkach cieniem kładzie się przeszłość). A incydent pod Sochocinem, chcąc nie chcąc, utwierdza opinię o Polaku, osobniku niezbyt przyjaznym i otwartym na „innych”, a szczególnie na Żydów.

Policja zapowiada wnikliwe śledztwo, zaangażowano nawet specjalną grupę z komendy wojewódzkiej, która na co dzień zajmuje się rozpracowywaniem grup pseudokibicowskich. Bo  to w tych kręgach upatruje się napastników. Tymczasem od udziału w awanturze szybko odcięły się władze Legii Warszawa i MKS Ciechanów.

Tu akurat bym uwierzył. Gdyby to były prawdziwe bojówki kibicowskie, na pewno zadyma byłaby bardziej efektowna. Przede wszystkim dzielni chłopcy z odsłoniętymi torsami i zakrytymi twarzami nie czekaliby na odjazd paru policjantów (którzy zabezpieczali mecz). Bo przecież walka na dwa fronty: z Izraelczykami i policją – to dopiero bohaterstwo. No i gdyby to byli prawdziwi pseudokibice, na pewno nie ratowaliby się ucieczką w las, po tym, jak pogoniło ich kilku piłkarzy z Bliskiego Wschodu. Bo to przecież wstyd na całą Polskę. No więc – kto to mógł być…

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 8 sierpnia 2017

Opublikowano Społeczeństwo | Otagowano , , | Skomentuj